| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Ivellios
Dołączył: 25 Sty 2005 Posty: 183 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Sro Sty 26, 2005 8:16 pm Temat postu: [22.01.2005] Przybyłem, zobaczyłem... |
|
|
...i zmieniłem zdanie na temat polskich "Kotów". Na serio spodziewałem się jakiejś żenady, ale wbrew moim oczekiwaniom, ekipa Romy pokazała prawdziwą klasę
Dotychczas miałem jedynie sposobność oglądać filmową, broadway'owską wersję musicalu. Jednak film a przedstawienie na żywo to dwie całkiem odmienne rzeczy.
Polskie "Koty" mają w sobie to coś, czego nie miały broadway'owskie czy londyńskie. To jest magia... raz posłuchasz, raz obejrzysz i już się nie uwolnisz. Te melodie chodzą za Tobą i chodzą, i nie chcą opuścić Twoich uszu.
Już się zastanawiam nad kolejną wizytą w "Romie"... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Erytheilen
Dołączył: 20 Lut 2005 Posty: 33 Skąd: z Opery
|
Wysłany: Nie Lut 20, 2005 8:52 pm Temat postu: |
|
|
| Święta prawda. Byłam na tym musicalu trzy razy i mam ochotę na jeszcze! To najbardziej niesamowite\y i magiczny spektakl w historii teatru! (przynajmniej moim zdaniem) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Enessis
Dołączył: 01 Kwi 2005 Posty: 94 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Kwi 01, 2005 10:18 am Temat postu: |
|
|
Polskie uhmm... 'KOTY' nie były złe pod względem muzycznym. Orkiestra - świetna, zespół śpiewał bardzo czysto (oprócz Tugger'a --___--; ). Ale gdyby popatrzeć na układy taneczne - tu już jest bardzo słabo. Wyjęte zostały prawie wszystkie sekwencje stricte baletowe. Byłam bardzo niepocieszona z tego powodu. Już na samym początku zaniepokoiła mnie choreografia do 'The Old Gumbie Cat', a potem było coraz gorzej.
Muszę niestety chyba stwierdzić, że pod pretekstem tzw. 'odmienności/oryginalności' większość ludzi próbuje ukryć nieudolność niektórych scen.
Już nie będę mówić nic o kostiumach. @_O ^_^
Don't hate me. ^_^' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ivellios
Dołączył: 25 Sty 2005 Posty: 183 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Pią Kwi 01, 2005 3:15 pm Temat postu: |
|
|
Również według mnie kostiumy to słaby punkt musicalu. Grizabella wygląda jakby miała czepek na głowie, a Nestor z dredami bardziej przypomina wokalistę reggae... jednak wolę bardziej "puchate" kostiumy.
Z ładniejszych, należy wymienić kostiumy Promyczka i Bombaluriny (to dwa moje ulubione) I koniecznie Mefistofeliksa. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Enessis
Dołączył: 01 Kwi 2005 Posty: 94 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią Kwi 01, 2005 5:06 pm Temat postu: |
|
|
Zupełnie się w tobą zgadzam co do Grizabelli i Deuteronomy'ego. + Grizabella miała ciut zbyt jasny jak na postać odcień kostiumu, ale tutaj to już się po prostu czepiam ^_~ - za to perfekcyjnie wykonała 'Memory'.
Jako wielka miłośniczka Mistoffelees'a muszę niestety zupełnie skrytykować jego polskie wydanie - on w założeniu (sam Jacob Brent w wywiadzie to mówi) jest bardzo młodym kotkiem, który 'bawi się' swoją magią i nie za bardzo wie jak ją wykorzystać (czasami mu się udaje -> patrz Old D.), a nasz Mefitofeliks wygląda jak stary czarnoksiężnik - strasznie skrajnie odbiega od oryginału.
Przez zmianę kostiumów nie mogłam w ogóle rozpoznać wielu kotów - tylko po wersach, które śpiewały - zupełnie zabrano im charakter jeśli chodzi o wygląd. ^_^' |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Polly
Dołączył: 14 Maj 2006 Posty: 11
|
Wysłany: Nie Maj 14, 2006 5:27 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie przed godziną obejrzałam londyńską wersję Kotów, więc komentuję na świeżo ^^ Polskie Koty wydają mi się bardziej dzikusowate i cyrkowe, dachowe właśnie, a Koty londyńskie bardziej eleganckie.
| Cytat: |
| Wyjęte zostały prawie wszystkie sekwencje stricte baletowe. |
To prawda, ale moim zdaniem polskim Kotom to nic nie ujmuje. Do dziś mam przed oczami sceny z miotłami podczas piosenki Plameczki, czy dworzec kolejowy przy Semaforro, gdy Ram Tam Tamek "niesie" dwa koty jak walizki Przez te wygłupy polskie Koty są chyba bardziej kotowate. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|